PLAKAT Z FILMU

Kurier

Le Transporteur

Gatunek: akcja / kryminał
Produkcja Francja 2002
Reżyseria: Corey Yuen
Scenariusz: Luc Besson, Robert Mark Kamen
Obsada: Jason Statham, Qi Shu, François Berléand, Matt Schulze, Ric Young
Były komandos Frank Martin (Jason Statham) żyje na południu Francji, zarabiając na życie przewożeniem dowolnych ładunków we wskazane miejsce. Szybko, solidnie i bez zbędnych pytań - takie ma zasady. Gdy Frank zostaje wynajęty przez Amerykanina, znanego jako "Wall Street", by przewieźć kolejną przesyłkę, nic nie zapowiada, aby to zlecenie różniło się od innych. Po drodze jednak ze zdziwieniem zauważa, że jego "ładunek" się porusza. Wbrew przyjętym przez siebie regułom:
Umowa to umowa - zasada numer jeden,
Żadnych nazwisk - zasada druga,
Nigdy nie zaglądaj do paczki - zasada trzecia...
zagląda do środka i stwierdza, że przewozi zakneblowaną piękną kobietę. Wkrótce wplątuje się w śmiertelnie groźną intrygę i przekonuje się, że zasady są po to, by je łamać... kadr z filmu
Dobre sceny walki, strzelaniny i pościgi samochodowe są tym, co się z pewnością spodoba nawet wybrednym kinomanom. Zdarzają się całkiem niezłe przegięcia w stylu skoków BMW 735 z mostu na jadącą ciężarówkę, ale można to wybaczyć... Sceny walk zrobione są dość pomysłowo i realistycznie, choć i tutaj dopatrzyś się można kilku drobnych błędów , lecz wszystko zamyka się w spójną i ciekawą całość. Wątek miłosny: tak jak w Jamesie Bondzie - nie mogło abyć się bez pięknej kobiety, która chce uratować świat i staje się przyczyną całej serii, nieszczęśliwych dla głównego bohatera, zdarzeń. W rolę LAI wciela się nieznana jak dotąd Shu Qi, której nie można odmówić wdzięku i urody. kadr z filmu Jason Statham - którego zobaczyć można m.in. w "Porachunkach" zagrał ciekawą postać, byłego żołniarza niewzbudzającego podejrzeń, mieszkającego nad brzegiem morza i jeżdżącego BMW, żeby zarobić parę groszy.
Kinowa premiera miała miejsce 27.12.2002 ale jeśli ktoś ma jeszcze okazję iść do kina na ten film to gorąco polecam. Nie jest może to takie arcydzieło francuskiej kinematografii jak "Leon", lecz nazwisko Luca Bessona nie wymaga komentarza. [Tym razem jest on współtwórcą scenariusza] Tak czy inaczej film warty uwagi i wnikliwego obejrzenia, jeśli nie w kinie to przynajmniej w domowym zaciszu.

/ Przemo' /

OCENA [4 /5 ]